czwartek, 5 marca 2015

TATRZAŃSKI ZAKON WOJOWNIKÓW ŚWIĘTEJ RACJI ! !


#wojownicykoscielca   #swiniacasmakujewesrode   #mediaprzeginaja





Portale społecznościowe to niebezpieczne miejsca gdzie w różnych dzikich dyskusjach pewne grupy wyznawców danych poglądów np. wyłącznie letniej turystyki górskiej, albo „bezpiecznej” turystyki zimowej (cokolwiek to znaczy) toczą ze sobą nieustanne wojny. Pewne pojęcia zaczynają się zacierać…zdarza się że z pełnym przekonaniem ktoś utożsamia „pokorę” z siedzeniem zimą w domu na kanapie i czekaniem na wiosnę, pojawiają się też inne dziwne wynaturzenia.


Zwykle zaczyna się tak samo. Ludzie chcą pochwalić się swoimi dokonaniami, bo gdzieś tam sobie wyszli wyżej, może nawet przetarli jakiś szlak, czy po prostu nie mięli książkowego okna pogodowego. A gdy wrzucą zdjęcia na jakiś serwis czy społeczność na pierwszy ogień muszą walczyć z całą kohortą prawdziwych specjalistów od „oceny ryzyka lawinowego na podstawie zdjęć wrzuconych na facebooka”. Potem pojawiają się „wojownicy o prawdę” i bez mrugnięcia okiem wylewają rozpalone kadzie ze „zdrowym rozsądkiem” bezwzględnie podgrzewając atmosferę wśród komentujących. Zawsze pada słowo pokora… ono jest świętym gralem i nie należy zapominać, że ktokolwiek go używa, na pewno musi mieć „rację”, co do tego nie należy mieć żadnej wątpliwości!


Kolejne słowo klucz to istny kałasznikow, zawsze pozostaje bezwzględny i skuteczny. „IGNORANCJA” Można nią siać spustoszenie w szeregach wroga pod każdym zdjęciem, zawsze działa. W końcu powstaje wojna, ale o co? O „rację” oczywiście! Bo choć na jej istnienie nie ma dowodów i nikt jej nigdy nie widział to jest pewne, że musi istnieć jakaś jedna „święta-racja”, bo inaczej każdy by mógł mieć „swoją rację”, pozostali użytkownicy musieli by ją uznać, zadowalając się jednocześnie swoją małą racją a wtedy, o zgrozo, nie było by o co wojen facebookowych prowadzić.


Poza tym, warto poruszyć też aspekt polityczny. Jak głosiły ideały poprzedniego systemu, poglądy nie powinny być zanadto subiektywne. Problem polega na tym że póki co, innych w kontekście ryzyka lawinowego niestety u nas w Polsce nie mamy. Trzeba zdać sobie sprawę że dużo ludzi wierzy, że one istnieją, więc denerwuje się i tupie nogami, że trzeba na nie aż tak długo czekać. Oczywiście gdy się pojawią staną się obiektywne-obowiązujące, pytanie tylko kto je wygłosi…na Słowacji już ktoś to zrobił i pozamykał góry na tabliczki informujące jaki pogląd należy wyznawać. 


Z kolei ja bardzo dobrze rozumiem i podzielam poważne obawy społeczności internautów w sprawie tolerancji, co jest niestety kolejnym dowodem na to, że od wojny nie da się uciec.  Trzeba powiedzieć głośno i wyraźnie że tolerancja nie była badana farmakologicznie, nikt nie zna jej skutków ubocznych więc na pewno nie należy jej zbytnio w życiu nadużywać!

Podobał się artykuł? Zapraszamy na Funpage:) 
https://www.facebook.com/wojownicykoscielca